Opowieść o naszej Hani, o naszej wspólnej drodze i codziennych przygodach.

piątek, 18 stycznia 2013

Szyderczy uśmiech :)
Jak dziś pamiętam pierwsze obcinanie paznokci Hance. Ile ja się nadenerwowałam, a dumałam jak to zrobić, które nożyczki, czy aby na pewno to czas, żeby te paznokcie obciąć???
Zadrapanie na buzi Żuka nie pozostawiło mi wyboru.
W końcu jak dziecko zasnęło, zabrałam się do pracy! Jakież było moje zdziwienie To trwało chwilkę, pazurki były mięciutkie i rachu ciachu i po strachu. Aż nie mogłam wyjść z podziwu jak to się szybko robi. Kolejne "manicure" odbywało się w trakcie snu, jednak po pewnym czasie, kiedy to Maluch coraz krócej spał w ciągu dnia a i moja praca, nie pozwalały na obcinanie w trakcie spotkania z Morfeuszem, zaczełam wykonywać to kiedy tylko mogłam i długość pazurków była niedopuszczalna!

Okiełznanie stopy


Pełne zainteresowanie, Mamo co Ty mi robisz.
Co my tu mamy?
W pierwszym roku życia Żuka, nawet nie było zbyt dużego oporu z jej strony. Ale z czasem coraz trudniej jest mi utrzymać ją w ryzach. Boję się, czy aby nie chcący nie zrobię jej krzywdy. Nie zakupiłam specjalnych nożyczek z zaokrągloną końcówką, mam zwykłe nożyczki malutki do pazurów. W sumie to już chyba 3 czy 4 sztuka bo reszta z niewiadomych przyczyn rozpadła sie w rękach Teraz mam jakieś z bardzo dobrego materiału, które się nie łamią, nie tępią i w ogóle super hiper! Tylko nie wiem dlaczego pewnego dnia zauważyliśmy jedno z ostrych końcówek się wygięło. Jak to możliwe? Nic to wyprostowałam a następnie pozbawiłam dziecko nadmiaru paznokci. Tym razem walka z Hanią i miską była prawie przegrana ;) Trening czyni Mistrza :)


Nudaaaaa! Mamo wpadnij do miski!

Uśmiech Mistrza!
Koniec męczarni!!! Czas na przytulas i zabawę!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz