Opowieść o naszej Hani, o naszej wspólnej drodze i codziennych przygodach.

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Od pewnego czasu ponownie zaczęłam szperać w internecie i szukać nie wiadomo czego.
Pamiętam jak szukałam informacji o wózku, o opiniach, radach, zdjęciach - który wybrać, który będzie najodpowiedniejszy dla Hani. Czy aby na pewno decyduję się na dobry, czy będę żałować??? Nie codziennie wydaje się tyle pieniędzy zebranych od życzliwych nam osób!!!!
Zeszłoweekendowe wygłupy u Dziadków
Czytając, szukając natrafiłam na blogi rodziców dzieci niepełnosprawnych. Poświęciłam im chwilkę, ale żyjąc ówcześnie w wirze pracowym, widok komputera odstraszał mnie wieczorami i zaniechałam przegląd blogów. Szczerze to zapomniałam o nich, starałam się zapamiętać te, które zrobiły na mnie wrażenie, które były interesujące, wciągające.
I tak to pewnego dnia postanowiłam do tego wrócić. Rozpoczęłam poszukiwania przez wyszukiwarkę, potem po kolei z bloga przeskakiwałam na kolejnego bloga. Od postu do postu zaczęłam wybierać, które mnie wciągają, które zaintrygowały mnie swoją historią, swoimi zmaganiami, pomysłami na życie. 
Nie wszystkie są związane z niepełnosprawnością. Są rodzice, którzy rozpoczynają pisanie jak tylko się dowiedzieli, że będą mieli potomstwo. Piszą o przygodach, zmaganiach dnia codziennego, zmęczeniu, radości ... 
Teraz mimo zmęczenia, niewyspania, codziennie siadam do komputera i czytam. Cieszę się, z każdego dobrego dnia dzieci, z uśmiechu rodziców i radości, że ich dzieci idą dalej. Są też i smutne chwile, nie ominą nas, ale opisanie tego, przeczytanie komentarzy pomaga. Pokazuje, że nie jesteśmy sami, ktoś nas wspiera, interesuje się co dalej, czasem nawet pomaga przez wirtualny świat w świecie rzeczywistym.Po raz kolejny uświadamiam sobie, że dzieci jest wiele, każde ma swoją historię. Chyba się od niektórych "uzależniłam", kilka razy dziennie sprawdzam co u nich nowego, jakie mieli przygody w danym dniu, tygodniu. Jak to facebook mówi "Lubię to" :)
Grzeczny sen Hani
Kończę wpis i kładę się spać. Hania cichutko pochrapuje w naszym łóżku. Tata przeniósł się do pokoju Hankowego i próbuje pozbyć się zarazków. My za to mamy wielkie łoże dla siebie i dużą ilość poduszek :) Tylko nie do końca rozumiem, dlaczego śpię na skrawku łóżka (na szczęścia przykryta i z poduszką pod głową) a pierworodny Żuk okupuje 3/4 reszty łóżka??? Mój mały rozumek chyba tego nigdy nie ogarnie. Podobno to miłość do mamy się nazywa i chęć bycia jak najbliżej. 
Jutro ważny dzień. Nie piszę więcej bo mogę zapeszyć, a znając osoby, z którymi mamy się spotkać, wszystko jest możliwe.
Dobranoc ...

2 komentarze:

  1. Oj tn małe Hanki Przytulanki:-) nasza też zajmuje większość łóżka jeśli śpi ze mną:-) mimo to lubię budzić się z Jej stópką na mej twarzy:-)
    Życzymy zdrówka i pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  2. Co racja to racja. Poranek z widokiem na uśmiechniętą buzie Hanki jest pięknym początkiem dnia :) a kuksańce oj to takie małe drobne formy okazywania miłości :)

    OdpowiedzUsuń